| Moja stronka na WP |
| Księga zażaleń, skarg, wniosków i opinii 2006 październik wrzesień lipiec czerwiec luty styczeń 2005 listopad październik wrzesień lipiec czerwiec 2004 listopad maj kwiecień luty styczeń 2003 grudzień listopad wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2002 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień osób na liczniku:
|
"nas nie dogoniat, nas nie dogoniat" ponownie odkrywam Taty. W końcu zechciało mi się poszukać ich płyty i teraz pewnie będzie już leciała calutki czas :p Aż do czasu aż znowu będę znał ich piosenki na pamięć i nucił je w pracy aż do znudzenia :p jurak 2006-10-19 23:24:24 skomentuj (2) patrzę na dzisiejszy świat i jakoś trochę mi smutno. Zmieniła się atmosfera, w porównaniu z latami 80-tymi i poczatkiem 90-tych. Nie pamiętam tego okresu osobiście, nie ten wiek, ale widzę jak to się odbijało np. w muzyce. Inne teksty, inne melodie. Ludzie bawią się zamiast mieć marzenia i chcieć zmienić świat. Cieszą się teraźniejszością zapominając o przyszłosci i o tym że może być całkiem inaczej i - być może - lepiej. Kto dziś myśli i śpiewa o tym że gdzieś indziej ludzie głodują i umierają z głodu? Kto dziś myśli i śpiewa że razem z kapitalizmem zwiększa się nierówność, że jawna stała się bieda, grzebanie w śmietnikach i kupowanie najtańszej możliwej kiełbasy? Dziś widziałem sytuację w sklepie, gdy kobieta dość skromnie ubrana kupowała kiełbasę. Kupiła 50dag jednej z tańszych wędlin i od razu dała dzieciom po kilka platków wędliny by zjadły. W supermarkecie gdzie takich rzeczy się nie spotyka. Zastanawiam się jak silna musiała być jej determinacja... Inna sytuacja. 40-50 letni mężczyzna grzebiący w śmietniku w poszukiwaniu jakichkolwiek przydatnych rzeczy. Takie sytuacje bolą. Patrzenie na nie boli. Myślenie o tych ludziach boli. Myślenie o tym co muszą czuć i kim się stają też boli... Nie płaczę. Mężczyźni nie płaczą a ja również już dawno nie płakałem. Po prostu czuję duży smutek, taki od którego twarz tężeje i zastyga. jurak 2006-10-18 23:01:02 skomentuj (0) .. patrzę na swoje życie i zastanawiam się. Co mnie czeka za jakiś czas, za parę, parenaście lat? Kim jestem teraz? W jakim kierunku podążać? Wiem, że chyba nigdy nie będę taki jak większość osób. Zmiany w umyśle, osobowości zaszły za daleko. W pewnym momencie za daleko odeszłem od tego ideału "przeciętności". Nie wiem, jak inni ludzie sobie radzą z czyms takim, wiem tylko że jest więcej osób takich jak ja - które nie bardzo pasują do świata który ich otacza. To nie ma nic wspólnego z inteligencją czy czymś takim. Ta pewna "inność" ma całkiem inne znaczenie. Patrzenie i widzenie wielu rzeczy zamiast jednej, najłatwiejszej do zobaczenia. A jednocześnie często nie widzę rzeczy które dla innych osób są oczywiste, zwłaszcza tych rzeczy które związane są z życiem społecznym. jurak 2006-10-18 22:47:47 skomentuj (2) wypadek "Na pięć lat pozbawienia wolności skazał Sąd Okręgowy Warszawa-Praga 29-letniego Mikołaja P., który w styczniu wjechał w przystanek autobusowy, w wyniku czego zginęło pięć osób, a dwie zostały ranne. (...) "Morderco" - krzyczeli rodzice do wyprowadzanego z sali rozpraw 29-latka. "Co to za wyrok. Pięć lat więzienia. Czyli rok za każdą osobę, a tak naprawdę 5 miesięcy, bo pewnie wyjdzie po 2,5 roku" - mówiła dziennikarzom rozgoryczona matka chłopaka, który zginął w wypadku. (...) Wolfowicz po ogłoszeniu wyroku powiedział, że nie jest on satysfakcjonujący dla żadnej ze stron. Dodał, że w jego opinii wyrok jest też zbyt wysoki dla jego klienta. W swojej mowie końcowej podkreślał, że żaden wyrok, który zapadnie w tej sprawie, "nie ukoi bólu, cierpienia, ani nie da satysfakcji bliskim ofiar". Mówił też, że kara "nie może być formą odwetu lub formą ekwiwalentu za powstałe skutki tego tragicznego wypadku". Bliscy ofiar domagali się najwyższej możliwej kary, przy przyjętej przez prokuraturę kwalifikacji - 12 lat więzienia. "Karę śmierci wykonałabym na miejscu" - podkreślała matka chłopca, który zginął w wypadku. "Żaden wyrok nie przywróci mi ojca" - mówiła córka mężczyzny, który zginął w wypadku. (...) Mikołaj P. przyznał się do spowodowania wypadku i przeprosił za zło, które wyrządził rodzinom ofiar i poszkodowanym. "Codziennie myślę o tym. Przepraszam za to z całego serca" - mówił. "Jestem świadomy swojej odpowiedzialności karnej, ale największą karą są dla mnie wyrzuty sumienia. Muszę żyć ze świadomością tego, co się stało. Straciłem wolność, rodzinę, normalne życie" - zeznawał P. " źródło: Onet Pierwszą myślą było: "Co jest. Zabił przez głupotę 5 osób i dostanie tylko 5 lat odsiadki? W komfortowych warunkach i pewnie wyjdzie po odsiedzeniu połowy wyroku. Gdzie tu sprawiedliwość?" Później, chwila refleksji: "Co czeka tego człowieka w więzieniu? Jak na niego wpłynie nawet te 2 lata w jednej celi z innymi osobami, często członkami gangów i band? Co stanie się z jego życiem i jego szansami w życiu?" I jeszcze jedna refleksja, już chwilę później: jesteśmy - przynajmniej teoretycznie - społeczeństwem katolickim, a gdzie są słowa miłości w słowach tej zdesperowanej matki? Słowa Miki Waltariego z jego książki, przejmujące słowa centuriona do Jezusa. Co jest ważniejsze: sprawiedliwość czy miłość? jurak 2006-10-09 20:30:15 skomentuj (2) po wyjściu... pierwszą rzeczą która uderza po wyjściu z hali na powietrze jest blask Słońca. Po 8-9 godzinach, wyjście na świeże powietrze skutkuje prawie że oślepieniem. Tak jak wyjście z ciemni na światło. Dziwne uczucie, trochę mało przyjemne. Przez chwilę, może dwie zawsze muszę przymróżyć oczy, bo Słońce nie daje normalnie patrzeć. Po kilku chwilach oczy już się przyzwyczajają do światła dziennego. jurak 2006-09-07 20:37:45 skomentuj (0) idę spać. Jutro, a raczej już dziś wizyta u lekarza, odebranie wyników badań (mam nadzieję ze EKG będzie w normie) oraz wizyta na Górczewskiej... jurak 2006-07-31 00:48:41 skomentuj (0) zastanawiałem się chwilę o czym miałem jeszcze napisać. Dziś wracałem do Warszawy, 3 godziny w autobusie więc myśli płyneły dosyć swobodnie i właśnie ten temat trafił. Miałem napisać o Sylwii G., E. oraz jeszcze jednej znajomej z Liceum. Wszystkie je łączyła chyba pewnego rodzaju "niewinność" a może właściwiej byłoby powiedzieć: "pogoda ducha". Coś, co powodowało, że łatwo się nawiązywało kontakt a jednocześnie nie wykraczały one poza pewien margines, żadne poważniejsze tematy. Zastanawiałem się, gdzie i dlaczego u mnie to się gdzieś zagubiło, dlaczego większość moich myśli jest dość poważna. Myślę że moja "niewinność" zgubiła się w Hotelu New Hampshire oraz w Auschwitz, dwóch miejscach w których wydarzyły się straszne rzeczy. Nie wiem, po tych książkach moje nastawienie do życia, do ludzi i ich postępowania zmieniło się. Nie znaczy że jest idealne, po prostu nastąpiło "przegięcie" w drugą stronę, pewnie aż za mocne :/ jurak 2006-07-31 00:46:51 skomentuj (3) lalala, nie ma tematu Jjedną z kluczowych dla mnie wartości jest wolność. Wolność człowieka do robienia tego, co chce robić, w ramach obowiązującego systemu i w ramach tego, co może robić. Wartość wolności odnosi się zarówno wobec innych osób ale może głównie - wobec mnie. Ktoś powiedział, czy gdzieś przeczytałem, że to czego my oczekujemy od innych ludzi to to samo, czego chcemy by od nas oczekiwano. Takie dwie strony tej samej rzeczy. Znaczenie wolności było dla mnie duże już od dość dawna. Nie wiem do końca co na to wpłynęło, na pewno nie indywidualizm, ponieważ ja jedynie czasami jestem indywidualistą. Przeważnie podążam "za stadem". Myślę że właśnie ogromne znaczenie wolności wyboru jakie powinien mieć każdy człowiek wpłynęło na moje postępowanie wobec E. Zostawienie jej tej wolności, jedna z najtrudniejszych i dla mnie najboleśniejszych rzeczy w moim życiu było wynikiem tego, jak ważna to dla mnie rzecz. Czasami zastanawiam się czy nie popełniłem błędu, czy nie lepiej byłoby lekko przymusić E. zamiast zostawiać absolutną wolność wyboru... nie wiem. Wiem, że moim błędem było nie powiedzenie wszystkeigo. Mineło tyle lat a nadal to za mną chodzi, niektórych rzeczy pewnie żałujemy do końca życia... Czasami widząc konsekwencje pozostawienia E. tak dużej ilości wolności, czuję troszkę, co musiał czuć Bóg, gdy również dawał taką wolność pierwszym ludziom. Pewnych uczuć nie da się wyrazić, pewnego bólu nie można wyrazić, trzeba go poczuć by wiedzieć czym on jest... jurak 2006-07-31 00:37:39 skomentuj (1) nigdy nie zapomnieć My Lai - wioska w południowym Wietnamie, gdzie 16 marca 1968 roku wojsko amerykańskie zmasakrowało setki nieuzbrojonych cywilów. Masakra wywołała oburzenie na całym świecie i przyczyniła się do spadku publicznego poparcia dla wojny wietnamskiej w USA. Dowództwo amerykańskie zachęcało żołnierzy do podwyższania strat ludzkich przeciwnika, aby stwarzać wrażenie sukcesu wojskowego. Stosowano sprzyjającą eskalacji konfliktu zasadę: "wszystko co nie jest martwe lub białe, jest Vietcongiem". Straciwszy kilka dni wcześniej w pułapce lubianego w oddziale sierżanta, żołnierze z amerykanskiego oddziału byli nastawieni wrogo do Wietnamczyków. Pod rozkazami por. Williama Calleya żołnierze zabili kilkuset cywilów, głównie starszych ludzi, kobiety, dzieci i niemowlęta w wiosce My Lai. Dokładna liczba zabitych różni się w dostępnych źródłach, ale najczęściej padają liczby 347 i 504. Żołnierze amerykańscy torturowali także i gwałcili mieszkańców wioski. Atak został powstrzymany przez pilota amerykańskiego helikoptera, który posadził swoją maszynę między atakującymi oddziałami i pozostałymi przy życiu mieszkańcami. Pilot, Hugh Thompson, Jr., zagroził otwarciem ognia, jeśli atak na cywilów nie zostanie powstrzymany - dwaj pozostali członkowie załogi helikoptera, Lawrence Colburn i Glenn Andreotta, przygotowali w tym czasie broń. Thomson pokierował potem ewakuacją wioski, ratując życie kilkunastu pozostałych osób. Załoga amerykańskiego helikoptera otrzymała za to 30 lat później najwyższe odznaczenia wojskowe, Soldier's Medal. Młody major armii amerykańskiej Colin Powell otrzymał wówczas zadanie szczegółowego zbadania tej sprawy, jednak jego relacja została potem określona mianem wybielania zdarzenia. Porucznik William Calley został w 1971 roku skazany na karę dożywotniego więzienia za morderstwo z premedytacją, jednak dwa dni później prezydent Richard Nixon rozkazał wypuścić go z więzienia. Źródło: My Lai Hugh Thompson jurak 2006-07-02 10:37:14 skomentuj (0) dreaming "You see things and you say, 'Why?' But I dream things that never were and say, 'Why not?'" gavagai.pl jurak 2006-07-02 10:21:26 skomentuj (0) |
..:: Literatura ::.. ..:: No Name ::.. 540 dni w armii ciekawe cytaty Być człowiekiem Pajacyk, czyli Polska Strona Głodu galeria zdjęć (eng) |